Z Czerniawy Zdrój przez Złotniki Lubańskie do Biedrzychowic – znaki czerwone, 23 km, 5,5 godz

Bardzo ładna trasa, doskonale wprowadzająca w klimat pogórza. Idealna dla typowych”łazików” rozmiłowanych w szerokich przestrzeniach. Świetna także dla rowerzystów. Znajdziesz tu oprócz sielskich pejzaży, ochłodę w wodach Jeziora Złotnickiego i zobaczysz miasteczko o niespotykanym klimacie – Złotniki Lubańskie. Poszukiwacza wspaniałych zabytków nie ucieszy jednak nic specjalnego poza Biedrzychowicami.

Szlak wychodzi z ulicy Sanatoryjnej w Czerniawie Zdroju i niebawem opuszcza wieś łagodnie opadającymi polami, sprowadzając turystę do Pobiednej. W centrum, znaki wkraczają na drogę do Leśnej i do Gryfowa (w prawo) i do przejścia granicznego Czerniawa – Nowe Mesto (w lewo). Musisz skręcić w prawo i iść cały czas prosto, mijając po prawej stronie dawny zespół pałacowy, zaraz za centrum. Zabudowa staje się coraz bardziej wiejska. Na wysokości drugiego po centrum przystanku PKS, tuz za nim znaki skręcają w prawo przez mostek na wyboistą drogę, którą, po kilkuset metrach dojdziesz do Wolimierza (na drzewach są znaki czerwone i niebieskie). Ze zdziczałych łąk roztaczają się tu przednie widoki Gór Izerskich. Znaki mijają wolimierski kościół i wąską asfaltową drogą na Mirsk schodzą do Giebułtowa w kierunku północno – wschodnim. Trakt do Mirska skręca w prawo. Znaki wyraźnie wspinają się na zbocze, na którym stoi kościółek, omijają go i wychodzą na tyły wsi. Kilkaset metrów wiodą pod górę pofałdowanymi polami, by przeciąć dość ruchliwą szosę do Gryfowa, znowu wejść na lokalną zniszczoną drogę i osiągnąć rozrzucone zabudowania przysiółka Augustów, trudnego do odróżnienia od łączącej się z nim zabudowy Giebułtowa. Szlak idzie koło grupki skałek, potem przez świerkowy las łagodnym garbem w kierunku Czochy. Przy końcu cienistej zalesionej dolinki schodzi z drogi. Skręca w prawo i podąża nad Jezioro Złotnickie. Musisz znowu skręcić w lewo i przez teren ośrodka elektrowni Turów nadbrzeżną dróżką dojdziesz do tamy.

Możesz dostać się tutaj także idąc ze Złotnik Lubańskich asfaltem w kierunku Czochy i skręcając z drogi dopiero przy tablicy wskazującej dojście do ośrodka elektrowni, gdzie spotkasz znaki szlaku.

Po przekroczeniu tamy skręcić w prawo. Znaki poprowadzono zalesionym, wysokim, stromym i pięknym brzegiem wąskiego akwenu. Szlak obok ośrodka TKKF wspina się do bardzo ładnej wioski Karłowice. Stąd asfaltowa droga wiedzie do skrzyżowania i w lewo wzdłuż ruchliwej trasy zgorzeleckiej do pobliskich Biedrzychowic, gdzie kończy się na wysokości ukrytego w parku nad drogą pałacu.

Wolimierz

Wieś rozproszona wśród bujnych łąk nad potokiem Łużyca, dobrze obrazuje zjawisko charakterystyczne dla górskich i podgórskich rejonów jeleniogórszczyzny – osadnictwo ludzi pochodzących z miasta, szukających alternatywnych sposobów na życie. I nie chodzi tylko o adaptację wiejskich chałup na domki weekendowe, a rzeczywiste wiązanie losów z tymi niezwykłymi terenami. Koegzystencja i napięcia, jakie powstają przy kontaktach miejscowej ludności z przybyszami, którzy już tylko wyglądem zwracają na siebie uwagę, to temat godny pióra socjologa i kamery filmowca – reportażysty.

W Wolimierzu od początku lat 90. do dziś tworzyła się swego rodzaju kolonia, której jądro stanowi działający – po przeniesieniu z Wrocławia – legendarny Teatr Kliniki Lalek i Fundacji Na Rzecz Kultur Alternatywnych i Ekologicznych. Wolimierscy artyści okrzyknęli wieś Międzyplanetarnym Królestwem Sztuki i z uporem realizują własne marzenia: konstruują oryginalne obiekty na potrzeby spektakli, zaadaptowali opuszczoną stację kolejową na galerię, organizują festyny i imprezy ekologiczne itp., zmagają się z finansowymi niedostatkami. We wsi mieszkają plastycy, producenci bębnów i patchworków. Jeden z najpiękniej zaadoptowanych domów to własność Holendra zauroczonego polskimi klimatami.

Z obiektów zabytkowych wyróżnia się, jako charakterystyczny punkt topograficzny, średniej wartości XIX – wieczny poewangelicki kościółek w centrum.

Złotniki Lubańskie

Ciekawa miejscowość o statusie wsi. Stan zabudowy uzasadnia jednak obawy, iż za parę lat spora część Złotnik zniknie z powierzchni ziemi. Aby je zobaczyć, musisz się więc pospieszyć.

Złotniki to w zasadniczej części ryneczek, kościół i domki z ogrodami wokół.

Trudno powiedzieć, że zaniedbane Złotniki są piękne. Są jednak z pewnością jedyne w swoim rodzaju i warto je odwiedzić.

Powstanie miasteczka wiąże się z proroczym snem XVII – wiecznego pana na zamku Czocha, Krystiana von Nostitza. Ów odkrył, że przyszłość okolicy leży w wydobyciu złota. Sprowadziwszy górników m.in. z Czech, władca na Czosze uzyskał u pana Saksonii, Jana Jerzego II, przywilej wolnego miasta górniczego dla Złotnik.

Centrum stanowi rynek z drewnianym w dużej części, opuszczonym i zaniedbanym ratuszem koło którego stoi fontanna. Budynek ratusza pochodzi z XIX w. Czworoboczny plac otaczają parterowe domki – kamieniczki z XIX w wybudowane po wielkim pożarze w 1834r. Wszystko tworzy zatrzymany w czasie zespół architektoniczny, oddający ducha pruskiej prowincji.

Tuż koło ryneczku wznosi się skromny, acz ładny klasycystyczny poewangelicki kościół św. Józefa z 1685r., przebudowany w XIX w., z drewnianą wieżą.